Meksyk Nie polecam Polecam Wyjazdy

Co zjeść w Meksyku? A co niekoniecznie…

By

Kuchnia meksykańska przypadła mi do gustu. Lubię ostre, choć nie wiem, czy ono lubi mnie. Bywa z tym różnie. W każdym razie nawet jeżeli człowiek nie jest przyzwyczajony do chilli to szybko do niego przywyknie albo będzie do tego zmuszony. W Meksyku nie ma zmiłuj. Ostre i intensywne w smaku jest niemal każde danie. Często przed samym daniem serwowana jest również tequilla na rozgrzewkę. I to w kieliszkach o wymiarach jumbo. Huhu!

Z doświadczenia powiem, że moja tolerancja z dnia na dzień wzrastała i po tygodniu nawet salsa z habanero stawała się bardzo przystępna dla podniebienia.

To w zasadzie tyle słowem wstępu. Przejdźmy do konkretów, czyli potraw, napojów i innych przekąsek, które udało mi się zdegustować podczas dwutygodniowego pobytu w Meksyku, w lutym, roku pańskiego 2021.

Przy niektórych pozycjach pokusiłem się o podanie ceny dania. Należy zaznaczyć, że do każdego rachunku trzeba doliczyć minimalny napiwek tj. 10%. W niektórych restauracjach jest on od razu doliczony do la quenta (pl. rachunek).

Huevos motuleños

 

Huevos motuleños (Mexico)
Ale jaja z bananami

 

Tak o to prezentuje się “lekkie” meksykańskie śniadanko. Po takiej porcji kalorii bez problemu można wspiąć się na Peña de Bernal, czy inny meksykański monolit.

Huevos to po hiszpańsku jaja. Ciężko je zauważyć na zdjęciu, bo ukryły się pod ogromną warstwą sosu pomidorowego, a także pociętego na paski, świeżego awokado. Te z kolei zostały przykryte zesmażonymi na skwarki bananami. Oczywiście jak do prawie każdego dania w Meksyku, tutaj też dorzucono, czarną fasolę oraz naczosy. Mi taki układ bardzo odpowiadał.

Motulenos nie ma swojego hiszpańskiego odpowiednika i nie znajdziemy go na zrobionej przeze mnie fotografii. Nie jest to składnik dania, a jest to po prostu nazwa miejsca, z którego się ono wywodzi. Motul jest niewielkim miasteczkiem położonym w stanie Jukatan. Znane z tego, że w czasach prekolumbijskich panowała tam cywilizacja Majów oraz z tego, że właśnie stamtąd, na cały Meksyk rozpowszechniła się ta pyszna, śniadaniowa potrawa.

W moim prywatnym rankingu meksykańskich dań znajduje się wysoko (prawie na szczycie!). Próbować, nie zastanawiać się!

Bardzo popularne danie. Jego ceny oscylują w granicach 40 – 100 pesos (7 – 19 zł), w zależności od miejsca.

Chilaquiles

Chilaquiles (Mexico)

To kolejna śniadaniowa pyszność serwowana w Meksyku. Również syta i zapychająca na długie godziny.

W przeciwieństwie do Huevos Motulenos, jest to jajo obsypane serem osadzone nie na tortilli lecz naczosach. W Meksyku mają one swoją nazwę, a mianowicie totopos.

Oprócz tego, danie to składa się z sosu pomidorowego (z zielonych lub czerwonych pomidorów), papryczek chilli, a także sera.

Jeśli ktoś chce bardziej dodać do pieca może oblać jajo podawaną w formie przystawki salsą. Skutkuje to jednak zmniejszeniem intensywności odczuć smakowych (język jest praktycznie wypalony).

W zależności od miejsca, chilaquiles jest albo tańsze albo droższe. Można je znaleźć w granicach 35-100 pesos (ok. 6.5 – 19 zł).

Los huevos

los huevos
mmm jajówa

Los huevos w menu oznacza po prostu jajecznicę. Nie było by w tym daniu nic dziwnego oprócz sposobu podania. Cebula nie jest bowiem połączona razem z jajkiem, a podawana osobno. Również to co leży obok jaj, czyli dość duża porcja gotowanej fasoli z serem może przytłaczać.

Jajecznica jak to jajecznica, może być lepsza lub gorsza. Ta była średnia.

Aczkolwiek muszę przyznać, że próbowałem również domowej jajecznicy, która wraz z papryczkami chilli (zielonymi i czerwonymi) podawana była w formie burrito. I taka rzeczywiście robiła robotę.

Danie w granicach 40-80 pesos (7.5 – 15 zł),

Milanesa czyli “meksykański schabowy”.

Milanesa
Sucholec meksykański, czyli Milanesa we własnej osobie.

O! A to wyglądało mi na coś co znam z Polski. Stary znajomy zwany kotletem schabowym. Niestety zostałem uwiedziony i zwiedziony przez taki obrazek, który został przygotowany na moim talerzu.

Każdy kęs przypominał mi to uczucie, gdy bierze się zbyt dużo słonych paluszków na raz do buzi. Cała rzeczywistość schnie i wymaga natychmiastowej reakcji w postaci popitki. Ta akurat okazała się być bardzo dobra. Herbata z hibiskusa (hiszp. “Agua de Jamaica“), którą zamówiłem do Milanesy, smakowała trochę cierpko, ale miała w sobie delikatną nutę słodyczy. Genialnie gasiła pragnienie i jednocześnie ratowała przed niezbyt dobrą, południowoamerykańską wariacją na temat sznycla (czy jak kto woli kotleta).

W rankingu dań, które spróbowałem w Meksyku, oceniam je naprawdę miernie. Chyba, że (bo istnieje taka możliwość) po prostu nie miałem do niego szczęścia i w tej jednej knajpie, w której go próbowałem był paskudny, a wszędzie indziej jest doskonały. Ale trudno mi w takie rzeczy uwierzyć…

Elote

Elote (Mexico)
Uno, dos, tres i konsumujemy elotes… heh

Nie jest to pełnoprawny posiłek, a przekąska serwowana w miastach i na trasach. Ja miałem przyjemność spróbować elote serwowanego koło wiejskiej drogi, w jednym z przydrożnych, meksykańskich miasteczek.

Proces produkcji tego przysmaku obejmuje następujące kroki:

  • Po pierwsze grillowanie kukurydzy w kolbie na ruszcie. Jak można zauważyć nie jest to klasyczny grill znany z polskich, czerwcowych ogródków. Jest to beczka przywołująca wspomnienie tych wszystkich godzin przegranych w młodości w strzelanki (FPS) wszelakiej maści.
  • Po drugie, kukurydza zostaje zrzucona z rusztu wprost w węgiel, gdzie ostatecznie zostaje przypieczona.
  • Po trzecie, w kolbę wbijany jest podłużny, drewniany patyk, który znacząco ułatwia późniejszą konsumpcję.
  • Po czwarte, kolba smarowana jest ze wszystkich stron ogromną ilością majonezu. Krok ten służy głównie temu, aby reszta składników, bez problemu mogła się do niej przyczepić.
  • Po piąte, kukurydza posypywana jest serem o nazwie cotija. Swoim smakiem i konsystencją przywodzi na myśl włoski parmezan.
  • Po szóste, siódme, ósme i kolejne i kolejne, całość posypywana jest dużą ilością mielonego chilli.

Jest to chyba jedna z lepszych rzeczy, które udało mi się spróbować w trakcie pobytu w Meksyku.

Zapomniałbym wspomnieć – elote po hiszpańsku to po prostu kukurydza.

A i cena, bajecznie niska – 20 pesos za sztukę (niecałe 4 zł).

Chicharrón

"<yoastmark

Chicharrón to nic innego jak smażona skóra świni, serwowana jako przekąska lub pełnoprawne danie.

Sklepowy Chicharrón, nawet po zjedzeniu go z dodanym sosem, co prawda miał konsystencję czipsów, jednak pozostawiał po sobie dość nieciekawy posmak. Ciężko określić jaki. Taki wieprzowy. Jednym słowem, niesmaczne.

Tego posmaku nie miał natomiast Chicharrón, który zakupiłem na ulicy. Proces produkcji i konsumpcji przedstawiłem na fotach poniżej:

"<yoastmark

"<yoastmark

Wygląda jak coś bardzo niezdrowego i niestety pewnie taki jest. Chipsy i inne słone przekąski zadziwiająco dobrze komponowały się z kapustą, pomidorem i świeżym awokado. Polecam spróbować. Cena? 50 pesos (niecałe 10 zł).

Limonki we wszystkim

Limonki w Meksyku spotykałem niemal na każdym kroku. Dostępne na bazarach, w sklepach, a nawet stacjach benzynowych. W restauracjach podsuwają je pod nos nawet, gdy o nie nie prosisz.

W sumie ostatecznie nie zweryfikowałem ile kosztują, ale pewnie takie same grosze jak gruboziarnista sól, którą wciskają tak jak limony.

Victoria - Mexican beer
Zimne piwko w Meksyku – najlepsze z limonką i gruboziarnistą solą.
Mexico
Kilogramy limonek na meksykańskich bazarach.

Owoce morza w Meksyku

Spróbowałem w zasadzie trzech rodzajów jedzenia morskiego i były to krewetki, ryba (lucjan czerwony, ang. red snapper) oraz krojona, smażona ośmiornica.

To co z całą pewnością mogę polecić to ryba. Szczególnie w wersji grillowanej albo smażonej. Co prawda dodawane do niej warzywa i fasola nie porywają, tak sama ryba nie trąci w ogóle szlamem i po prostu rozpływa się w ustach. Jej cena w restauracjach oscyluje między 150-200 pesos (28-38 zł).

W Polsce do skropienia ryby używa się cytryny, no a w Meksyku jak to w Meksyku – limonki.

Seafood (Ixtapa - Mexico)
Świeże krewetki i świeże ryby.

Polecam również krewetki. I te klasyczne i te zwariowane obtoczone w panierce z wiórek kokosowych. Nie ma chyba nic lepszego niż degustacja krewetek w miejscowościach nadmorskich, gdzie wszędzie są one świeże i soczyste (cena talerza na którym znajduje się od 6 do 8 krewetek to około 150-180 pesos, czyli 28-35 zł)

Mexico
Krewety we wiórach kokoswych – dobre ale jakie tłuściutkie…

Na zakończenie czego nie polecam. Ano nie polecam ośmiorniczek. Uczucie takie jakby się żuło nieusmażony boczek. Nie moje klimaty.

Enchilada

Zihutanejo (Meksyk)
Meksykańska klasyka.

3x Bardzo. Bardzo popularny, bardzo tradycyjny i również bardzo pyszny obiad.

Najczęściej są to 3 tortille, w środku których skrywa się mięso (np. kurczak) oraz ser. Wszystko przygotowane jest w zielonym lub czerwonym sosie pomidorowym z chilli. Na czubku dania położone są: kapusta, cebula, pomidory i oczywiście awokado. Wszystko poprószone jest białym, kruchym serem.

Jadłem kilka razy, w różnych miejscach i za każdym razem było tak samo smaczne. Podobnie jak chilaquiles, za to danie również możemy zapłacić od 35 do nawet 150 pesos (ok. 6.5 zł – 28 zł).

Fajitas.

Mexico food

I oto kolejne, tradycyjne główne danie kuchni meksykańskiej. Jest to grillowane mięso (kurczak, wołowina lub wieprzowina) podawana z podsmażonymi kawałkami papryki oraz cebuli. Wszystko znajduje się, w kukurydzianej tortilli. Smaku dodatków w postaci ryżu i jeżyn przygotowanych na parze nawet nie będę komentował, bo to nic specjalnego i nic dobrego.

Danie bardzo dobre, ale zapłaciłem za nie dość dużo, bo 150 pesos (ok. 28 zł). Jestem przekonany, że da się wyhaczyć je o wiele, wiele taniej. Raczej polecam…

Lokalne warzywniaki.

Lokalne warzywniaki w Meksyku to kraina, w których świeże owoce i warzywa możemy kupić za grosze. De facto, jeżeli ktoś stroni od jedzenia dań mięsnych i rybnych, to może żywić się wyłącznie na nich.

Jak można zauważyć na zdjęciu poniżej kilo papai (owoc ciężko dostępny w polskich sklepach) jest do kupienia za 10 pesos (niecałe 2 zł).

Co ciekawe również jajka sprzedawane są na kilogramy, a nie na sztuki.

Zihtuanejo (Mexico)
Papaje za bezcen.
Mexico food
Świeża, pokrojona papaja, zamiast ciasteczek do kawuchy.
Zihutanejo (Mexico)
Meksykańskie czikity po 30-tce.

 

Zihutanejo (Meksyk)
Jaja na kilogramy – ale jaja, hehe.

Papaja to nie jedyny owoc, który można spotkać przechadzając się ulicami meksykański miast. Często i gęsto serwowany jest również mój ulubiony owoc, czyli mango. Czasami można znaleźć też pokrojone mango serwowane w plastikowych kubkach, z dodanym widelcem. Cena? Od 20 do 40 pesos za kubeczek.

Jeżeli sprzedawca proponuje do owoców tamarynd oraz posypkę z chilli, to ja proponuję grzecznie odmówić 😉 To połączenie ma bardzo specyficzny smak i ktoś, kto nie ma meksykańskiego podniebienia może spaskudzić sobie całe doznanie smakowe…

Mango seller in Mexico City
Mango na ulicy! Koniecznie z posypką chilli! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Coś do picia…

Na meksykańskich plażach można spotkać te słynne “ciachane” kokosy. Barman najpierw pyta sin, czy con alcohol? W zależności od ścieżki dialogowej, którą wybierzemy, będziemy mniej lub bardziej uchachani po konsumpcji kokosa. Na naszych oczach orzech zostanie otwarty, a słomka wbita w sam środek świeżej wody. Oceniam ją jako szczególnie przepyszną, świeżą i orzeźwiającą. Cena takiego kokosa (bezalkoholowego) kręci się około 30-50 pesos za sztukę (ok. 5-8 zł).

P2170627
Prawie dosięgnęli.

Po wysiorbaniu kokosa do ostatniej kropli, barman zaproponował mi wydrążenie środka ze świeżych wiórek. Oczywiście zgodziłem się. Był to strzał w dziesiątkę. Pierwsze kęsy były naprawdę obiecujące, do chwili gdy… No właśnie, znajomy Meksykanin stwierdził, że w Meksyku takie danie je się (a jakże by inaczej…) skropione limonką i posypane gruboziarnistą solą. Oczywiście pokusiłem się o zdegustowanie tak przygotowanej “meksykańskiej” wersji świeżego miąższu kokosowego. Niestety nie mogę jej polecić wszystkim tym, którzy nie mają serca i podniebienia meksykańskiego. Dla mnie te dwa dodatki, niestety doprowadziły do spaskudzenia tego dania…

Inside of coconut
Świeże wiórki kokosa i limonka z solą? To się nie dodaje.
Drinking mangonada in Mexico (Ixtapa-Zihutanejo)
Tamarynd z chilli – w Meksyku kochają, ja nienawidzę..

Mangonada, to drink bezalkoholowy serwowany w formie frappe. Jak sama nazwa wskazuje, o smaku mango. Zgrzany po plażowaniu, przechadzałem się ulicami jednego z przybrzeżnych miast Meksyku, czyli Zihutanejo. Spragniony zimnych napojów zamówiłem za 50 pesos (ok. 9zł) w kawiarni zimną mangonadę. Nie mogłem się doczekać. Jej przygotowanie trwało z 15 minut. Ślinka mi ciekła na sam widok świeżego owocowego soku dolewanego do całej mikstu. Niestety przez moją nieuwagę doszło do rzeczy strasznej. Sprzedawca na koniec polał całość syropem tamaryndowym z domieszką chilli. Wbił również słomkę o tym samym smaku. Niestety, jest to smak, którego szczerze nie znoszę. Zdołałem upić kilka łyków i podziękowałem…

Drinking in Mexico (Ixtapa-Zihutanejo)
Stając przed tak ciężkim wyborem – piwo czy piña colada – wybrałem oba!

Najczęstszym typem piwa, które spotkamy na swojej podróżniczej drodze przemierzając Meksyk to jasny lekki (ok. 4%) lager. Głównie dwóch marek: Victoria oraz Corona.

Meksykanie piją je również w dziwnych wariantach, dolewając czegoś do środka. Coś jak nasze syropy do piwa.

Często spotykanym drinkiem jest michellada, czyli piwo z sokiem pomidorowym, pieprzem, solą oraz limonką. Spróbowałem. Jest bardzo przyzwoite, ale tylko na próbę. Nie skusiłem się, żeby zamówić ponownie.

Innym piwem, o którym słyszałem jest piwo z dodatkiem maggi. Nie chodzi tutaj o czary odprawiane nad trunkiem. Chodzi o magii firmy Winiary dolewane prosto do piwa. Całość trąci charakterystycznym zapachem lubczyku.

Jeżeli chodzi o pinacolladę to jest ona absolutnie genialna. Próbowałem wiele razy i nigdy nie zawiodła. Z resztą to połączenie, czyli kokos i ananas z rumem. Do tego palma, ciepły wiatr i piękna woda. Nic więcej w życiu nie potrzeba…

Mexico food
Małe soczki na rozruch.

Soki polecam z całego serca. Obydwa były ogromne i genialne zarazem. Ten biały to kokos i ananas (bezalkoholowa pinacollada), a drugi to pomarańcza, marchew i papaja. W karcie widziałem też warzywne soki, np. z selerem. Są one umiejscowione razem z tymi owocowymi. Nie polecam wybierać na chybił trafił bo można się nieźle naciąć. Zwłaszcza że menu często są tylko po hiszpańsku.

Mexico food
Produkcja naturalnych soków w meksykańskiej knajpie.

Jednym z ciekawszych i bardziej zwariowanych alkoholi, które dane mi było spróbować w Meksyku był mezcal.  Ma czterdzieści procent i posmak dymu. Często w samej butelce lub bezpośrednio do kieliszka dodawana jest biała larwa. Z tego, co się dowiedziałem, jest to larwa owada ćmy, która żeruje na agawie, z której wytwarzany jest ów alkohol. Moim zdaniem mezcal jest o wiele smaczniejszy od słynnej tequilli.

Mexican Mezcal
Mezcal z larwą – gorzki acz pożywny.

Przekąski, słodycze i inne

Lody w Meksyku często serwowane są w postaci sorbetów i zazwyczaj są mniej słodkie niż te spotykane w Polsce. Co dla mnie jest wielkim plusem.

Mexico food
Lody w Meksyku – dobre sorbety i to chyba tyle.

Przekąska poniżej to chyba groszek? Dobry do skubania, a do tego za grosze. Bardzo popularna w Meksyku.

Green Garbanzo
Pożywna przekąska zamiast chipsów.

Puddingami a’la polski deser z koroną są zapchane wszystkie sklepowe lodówki. Z tego co, się dowiedziałem, są one bardzo powszechne w Meksyku i bardzo dobre. Z pierwszym się zgadzam, a z drugim niekoniecznie.. Trochę glutowate.

Mexico food
Puddingi z galaretką – bardzo często spotykane ale ze względu na smak niestety nie jedzone.

Oblea, czyli po prostu andrut (opłatek) złamany i sklejony pośrodku za pomocą miodu. Z zewnątrz wystają nasiona. Całość jest dość sucha i od naszych rodzimych andrutów nie różni się niczym. Nie mniej jednak trzeba zwrócić na to uwagę, bo jest to dość popularny produkt w Meksyku.

Mexico food
Oblea – niczym andruty ze sklepiku szkolnego. Aż się łezka w oku kręci.

Churros to nic innego tylko znana również z innych hiszpańskojęzycznych krajów słodka przekąska. Bardzo smaczna, podłużna i soczysta w tłuszcz. Podobnie jak nasze rodzime pączki.. Polecam spróbować czekoladowych, bo to jest po prostu kwintesencja tej słodkości.

Mexico food
Kabanos? Nie.. Churros!

 

*****

ZAPRASZAMY DO LEKTURY RÓWNIEŻ INNYCH POSTÓW OPISUJĄCYCH ODLEGŁE KRAJE I ZAKĄTKI TEGO PIĘKNEGO GLOBU, np.:

    1.  Izrael – Izrael – relacja z podróży;
    2. Filipiny – Filipiny – relacje z podróży
    3. Tajlandia – Tajlandia – relacje z podróży
    4. Chorwacja – Chorwacja – relacje z podróży

 

Inne posty