Kraje Wskazówki ZEA

Dubaj czyli jak przetrwać w temperaturze 45 stopni

By

Pierwsze zderzenie z rzeczywistością

Nie jest wielką tajemnicą, że czerwiec nie jest szczytem sezonu na podróż do Dubaju, jednak kogo to obchodzi kiedy bilet kosztuje zaledwie 160 złotych. Szybki, kilkugodzinny dojazd do Katowic, krótka sprzeczka z kontrolerem bagażu i już mogłem swobodnie kurczyć nogi w samolocie.

Pierwsze zderzenie z dubajskim klimatem następuje w momencie zejścia na płytę lotniska wraz z wciągnięciem do płuc powietrza o temperaturze 40 stopni celsjusza. Szybki wdech i od razu wskoczyliśmy do klimatyzowanego autobusu, dającego niemal natychmiastową ulgę. Jeżeli ktoś ma problem z wyobrażeniem sobie tej sytuacji to można łatwo porównać to do uczucia towarzyszącego nam podczas otwierania piekarnika. Różnica jest taka, że tam piekarnik się nie zamyka.

Dubaj – miasto na środku pustyni

Tylko czy w Dubaju temperatura na zewnątrz ma znaczenie?

Prawda jest taka, że mieszkańcy miasta większość czasu spędzają w klimatyzowanych pomieszczeniach i patrzą z politowaniem na każdego kaskadera wybierającego się na spacer w środku dnia. Nawet najmniejsze przystanki autobusowe, podobnie jak stacje metra są klimatyzowane więc istnieje nawet możliwość by zmarznąć. Stacje metra połączone są klimatyzowanymi tunelami z centrami handlowymi oraz budynkami biznesowymi więc jakikolwiek kontakt ze słońcem ograniczony jest do minimum. Z mojego hotelu, można było przejść na stację metra w mniej niż 5 minut a mimo to kursował tam regularnie bus podwożący nas pod samą stację – tak by nie było potrzeby przebywania na dworze.

Ale przecież słoneczna pogoda i wysoka temperatura nie przeszkadzają w plażowaniu…

Podróż do Dubaju jest pomysłem doskonałym dla osób zakochanych w plażowaniu. Emiraty słyną z utrzymanej w miastach czystości i nie inaczej jest w przypadku plaż i wody w Zatoce Perskiej. Największym mankamentem podczas leżenia na piasku jest brak jakiegokolwiek cienia. Jedyną możliwością jest wynajęcie leżaka z parasolem za cenę około 120 AED.

   

Trzydzieści minut spędzone w pełnym słońcu gwarantuje zaczerwienienie się skóry i lekkie zawroty głowy. Decyzja jest jedna – trzeba się schłodzić, bo temperatura ponad 40 stopni daję o sobie przypomnieć. Zaskakująca okazuje się temperatura wody, którą można porównać do tej w wannie. Łatwo można sobie odpowiedzieć czy gwarantuje ona ulgę dla rozgrzanego ciała. Na ratunek przychodzą liczne kawiarnie i restauracje umiejscowione od razu przy plaży. Ceny są zawrotne ale upał złamie nawet tych najbardziej wytrwałych, bo nawet samo popatrzenie na mrożoną kawkę za 30zł daje ukojenie. Szczególnie czując powiew z klimatyzacji na spalonym karku.

Zapraszam do odwiedzenia i polubienia strony na Facebooku! Link poniżej

https://www.facebook.com/jakpoleciec

Inne posty