Izrael Wyjazdy

Izrael jest drogi, nawet nie wyobrażacie sobie jak drogi.

By

Izrael jest drogi, nawet nie wyobrażacie sobie jak drogi.

Tymi słowami ceny w Izraelu opisał Shai mieszkający na stałe w Eljacie, który przesłał mi listę wskazówek jak zwiedzać poszczególne miejsca w kraju. Czy ceny rzeczywiście zwalają z nóg? Niekoniecznie. Wszystko zależy oczywiście od założonego budżetu na start. Nasz nie był jakiś przeogromny a mimo to spędziliśmy naprawdę przyjemny 3 dniowy męski pobyt w Izraelu. Zacznijmy więc od początku.

Noclegi

Nasz hotel apartamentowy w centrum Tel Avivu

Nocleg zarezerwowaliśmy klasycznie na bookingu. Akurat mieliśmy farta, gdyż rezerwacji dokonywaliśmy w black friday co wiązało się z tym, że za pobyt zapłaciliśmy o połowę mniej. Nocleg za trzy noce wyniósł nas na trzy osoby jakieś 660 zł. Apartament był naprawdę przestronny, klimatyczny a na dodatek zlokalizowany w centrum miasta (przy Allenby street). Wyjściowa cena wynosiła 1300 zł co w przeliczeniu na osobę za noc dawało ok. 125 zł więc nadal nie uważam żeby to był jakiś mount everest cenowy, zwłaszcza że śpi się w prywatnym obiekcie a nie dzieli pokój z innymi osobami. Wszystko jednak zależy od stylu podróżowania. Hostele są jeszcze tańsze ok. 70 zł za noc, a gdy podróżuje się samemu można poznać innych backpakersów z którymi można przemierzać miasto i wypić wieczorne piwko.

Ceny jedzenia (1 szekl = 1 złoty)

Śniadanie sztos w kawiarni Abulafia!

Ceny jedzenia są naprawdę uzależnione od miejsca, lokalizacji czy wystroju. Nie jest to jednak osobliwa cecha Izraela. To tak jak w Polsce, można zjeść w drogiej restauracji zostawiając za obiad grube balony ale też można zjeść pyszne danie w street foodzie za grosze. Jak już wcześniej pisałem wszystko zależy od założonego budżetu. Za falafela na głównej ulicy w Jaffie można zapłacić 25 – 30 szekli, gdy tymczasem w miejscu oddalonym od turystycznej wrzawy ceny za niego wynoszą tylko 6 szekli. Jeśli chodzi o śniadania to jedliśmy je w kawiarni o nazwie Abulafia mieszczącej się tuż obok naszego apartamentu. Można było tam zjeść naprawdę przepyszne bułki, bajgle. pizze, tarty i inne cuda wypiekane na miejscu w piecu, podawane ze świeżymi warzywami oraz kubkiem ciepłej kawy. Za taki zestaw płaciło się od ok. 16 do 20 zł co jest ceną porównywalną chociażby do Poznania. W Izraelu można też udać się do popularnej budżetowej kawiarni o nazwie Coffix, gdzie praktycznie wszystko (czyli kawa, mini-pizza, bułki, pączki itp.) sprzedawane są w cenie 6 szekli.

Ceny w sklepach i marketach są około 2 – 3 razy wyższe niż w Polsce. Czyli za papierosy zapłacimy około 40 złotych, za pół litra wódki ok. 90 zł, a za 2 litrowy napój 10 złotych. Stosunkowo tani był hummus w różnych wariantach, który kosztował zazwyczaj jakieś 9 złotych za pudełeczko.

Nocne życie

Tutaj dostaliśmy jak obuchem w głowę. Udając się do pierwszego lepszego podrzędnego klubu w Tel Avivie pani na pytanie ile kosztuje wstęp odpowiedziała: “eh it’s only 50 shekel”. W kolejnym miejscu również odbiliśmy się od ściany, gdy pani oświadczyła, że wstęp jest dozwolony dla osób powyżej 25 roku życia. Ceny w barach również nie wyglądały za uroczo. Za piwo czy drinka trzeba w Izraelu liczyć około 40 złotych.

Transport

Zatłoczona komunikacja miejska w Izraelu

Jedne środki transportu jakich używaliśmy w Izraelu to pociąg i busy. Cena za krótki przejazd to około 5 złotych, za długi jak np. na trasie Jerozolima-Tel Aviv to koszt około 20 złotych. Miasta w Izraelu są doskonale skomunikowane. Należy jednak pamiętać o Szabacie rozpoczynającym w piątek i kończącym w sobotę wieczorem. Wszelkie środki komunikacji miejskiej są wtedy nieczynne i trzeba posiłkować się kosztownymi alternatywami jak taksówki czy sheruty.

Podsumowanie

Kawiarnia Coffix – popularna sieć w całym Izraelu

Jak widać Izrael może być drogi lecz nie musi. Wszystko zależy od priorytetów i tego czego szukamy podczas podróżowania. Nie ukrywajmy liczy się również budżet, który przywozimy ze sobą z Polski. To co chciałem jednak powiedzieć przez ten wpis to to, że przed wyjazdem naczytałem się masy niepochlebnych rzeczy na temat Izraela w kontekście cen jak choćby, że najtańsze posiłki kosztują kosmiczne pieniądze, że noclegi są horrendalnie drogie i nie da się ujechać w tym kraju bez większego zapasu pieniędzy. Jak jednak starałem się pokazać w tym wpisie – wcale tak być nie musi. Wręcz czasami byliśmy zdziwieni, że chociażby świeżo wyciskany sok z granata na ulicach Jerozolimy kosztował nas tylko 5 złotych…

Zapraszam do czytania całej relacji z Izraela:

Relacja z podróży do Izraela – dzień pierwszy – lokalna uprzejmość i deszcz

jakpoleciec.pl - facebook

Inne posty