Polecam Stany Zjednoczone

Co składa się na urok miasta Nowy Jork

By

Nowy Jork – dlaczego tu jest tak inaczej

Na wstępie chciałbym powiedzieć, że w tym wpisie, mówiąc Nowy Jork tak naprawdę będę odnosił się tylko do okręgu Manhattan, ponieważ Brooklyn czy Queens to poniekąd oddzielne byty. Znaczna większość osób, które nigdy nie były w Nowym Jorku, wyobraża sobie go jako hałaśliwe miasto napakowane wieżowcami i świecącymi bilbordami. Drapaczy chmur tam nie brakuje i w zasadzie na każdej przecznicy zdarzy się okazja do zadarcia głowy i rozdziawienia gęby, podziwiając perełki architektury XX oraz XXI wieku. Potrafiąc docenić strzelistość oraz wszelkiego rodzaju przeszklenia nowych budynków, szczerze stwierdzam, że mi bardziej przypadły do gustu  te stare, często nawet niemal stuletnie konstrukcje. Przecież to właśnie te stare wieżowce kojarzymy z filmów i seriali.

Katedra św. Patryka w Nowym Jorku
Katedra św. Patryka w Nowym Jorku

Różnorodność w Nowym Jorku

Z powodu braku rozeznania i z powodu zwykłej ignorancji, założyłem sobie, że spędzając 5 dni w Nowym Jorku na pewno zobaczę wszystkie atrakcje warte uwagi. Myśląc o tym teraz zdaję sobie sprawę jak głupie było to myślenie.

W moim przypadku zwiedzanie rozpoczęło się po około 20 minutach jazdy pociągiem z mojego pokoju na Brooklynie. Zasadniczo to rozpoczęło się wraz z momentem wejścia do metra łączącego Brooklyn z wyspą Manhattan. Wtedy to po raz pierwszy zetknąłem się z wielokulturowością tego miejsca. Na przystanku, w którym wsiadałem byłem jedynym kolesiem o białym kolorze skóry. Nic takiego, przecież to Stany Zjednoczone. Przyzwyczajenia z Polski sprawiały jednak, że czułem się dość nieswojo aczkolwiek w stu procentach bezpiecznie. Każda kolejna stacja na której zatrzymywał się pociąg powodowała zmianę środowiska kulturowego, które mnie otaczało. Mam na myśli to, że wsiadłem do metra wypełnionego afroamerykanami kultywującymi przepiękny zwyczaj słuchania muzyki z ogromnych boomboxów. Natomiast wysiadając na przystanku niedaleko Times Square, otoczony byłem głównie osobami zmierzającymi do pracy, których jedna ręka zawsze zajęta była trzymaniem kubka ze Starbucks’a.

Kultowe żółte taxówki - symbol Nowego Jorku
Żółte taxówki w Nowym Jorku

Największą w moim odczuciu pozytywną stroną Nowego Jorku jest jego wielokulturowość i dynamika, którą pochłaniamy poruszając się po tym mieście. Dzieje się tam tak dużo, że pijąc zwykłą kawę potrafiłem cieszyć się z niej trzy razy bardziej niż normalnie, bo to już nie była kawa pita na Chachalni tylko klasyczne americano w kawiarni przy Wall Street –  światowego centrum giełdy. Swoją drogą dworzec PKP w Poznaniu najwyraźniej przewyższa swoją prestiżowością okolice Little Italy, Wall Street czy SoHo, ponieważ to właśnie tam ceny w Starbucks są wyższe niż… w Nowym Jorku. No śmiech.

Dzielnice na Manhattanie

Poruszając się lekko na północ od Wall Street można trafiłem na dzielnicę China Town, gdzie od razu przeżyłem istny szok kulturowy. Po kilku krokach została mi wciśnięta do rąk ulotka reklamowa. Wszystkie informacje były napisane po chińsku. Chwile poźniej widzę stragany z jedzeniem przypominające te na kontynencie azjatyckim. Mniejszość azjatycka na stałe zadomowiła się w tej okolicy i miałem wrażenie, że część mieszkańców tam, nawet nie mówiła po angielsku.

Little Italy - Nowy Jork
Little Italy – włoska dzielnica w Nowym Jorku

Dosłownie trzy minuty spacerem od China Town, zlokalizowałem destynację z listy miejsc, które musiałem w Nowym Jorku zobaczyć. Little Italy to dzielnica, w której kręcony był Ojciec Chrzestny a przynajmniej epizody dziejące się w Nowym Jorku. Uliczki nie wyglądały tak spektakularnie jak sobie wyobrażałem ale mimo wszystko pełno było tam małych kawiarenek i restauracji serwujących wyłącznie włoskie potrawy. Miejsce niesamowicie urokliwe i zapadające w pamięć.

Kolejnym magicznym miejscem była okolica SoHo. Niezwykle modne miejsce, w którym pewnie każdy Nowojorczyk chciałby zamieszkać. Nie znalazłem tam strzelistych wieżowców ale nie o to tam chodzi. Jest to dzielnica, zamieszkiwana przez różnego rodzaju artystów i znanych twórców. To właśnie ta generacja artystów, wraz z kapitałem wniosła duszę do tej dzielnicy, tworząc niezapomnianą atmosferę. Wybrałem się na spacer i spędziłem tam znacznie więcej czasu niż początkowo zakładałem. Gazetka, kawka i kontemplacja na ławce. Świetne miejsce na oderwanie się od hałaśliwego Times Square czy krzyczącego China Town. Polecam.

SoHo w Nowym Jorku
Dzielnica SoHo – Nowy Jork

Inne posty