Stany Zjednoczone Wskazówki

Wiza do USA – jak wygląda wizyta w Ambasadzie Stanów Zjednoczonych

By

Turystyczna wiza do USA to czysta formalność

Dla wielu osób wiza do USA wydaje się być jakimś mitycznym świstkiem, o którym wielu słyszało ale nikt nie dostał. Jest to bzdura na jakich wiele można natknąć się, planując wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Ameryka to istny raj dla podróżników i właśnie z tego jak i kilku innych powodów, oni chcą pragną byśmy do nich przyjeżdzali i zostawiali tam swoje pieniądze.

Warto zacząć od tego, że jeśli kogoś intencje są szczere i nie ma zamiaru zostać w USA w celach zarobkowych to nie ma czego się obawiać. Szczerość w tym przypadku to podstawa. Konsul będzie zadawał nam podchwytliwe pytania aby upewnić się czy nasza historia spina się w logiczną całość. Cały proces potrwa zaledwie kilka minut i będzie można wrócić do domu.

W ambasadzie jak na poczcie

Umawiając się na spotkanie wybieramy dokładną godzinę naszej rozmowy z konsulem. Nie należy się tym zbyt sugerować, ponieważ zanim wejdziemy do środka do ambasady to i tak będziemy musieli poczekać w długiej kolejce na zewnątrz budynku. Takich jak ja były tam dziesiątki, więc najwidoczniej nie tylko ja wymyśliłem, że zobaczenie Stanów Zjednoczonych to dobry pomysł.

Wchodząc do budynku Ambasady Amerykańskiej w Warszawie, od razu zostajemy poddani kontroli bezpieczeństwa, która wygląda identycznie jak na lotnisku. Na teren budynku nie wolno wnosić absolutnie żadnej elektroniki czy większych torebek. Jest to oczywiście spowodowane względami bezpieczeństwa.

Okej, dostaliśmy się do środka. Udało się! Jestem już tak blisko otrzymania upragnionej wizy. Od razu pomyślałem sobie, że konsul na pewno zniecierpliwiony wyczekuje, gdzie jest Krzysztof, bo przecież byliśmy umówieni a on spóźnia się już o kilka minut. Rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Pracownicy ambasady rozlokowani są w odseparowanych okienkach i całe pomieszczenie wygląda jak budynek poczty, gdzie każdy podchodzi kolejno do okienka. Cały proces jest zautomatyzowany i dla nich jesteśmy tylko kolejnym petentem, któremu zamarzyła się wiza do USA. Kiedy tylko podchodzimy do okienka to konsulowi wyświetlają się wszystkie dane o nas i rozpoczyna się proces zadawania niewygodnych pytań. Wszystko prowadzone jest w amerykańskim stylu czyli z uśmiechem przyklejonym do twarzy. Po dosłownie kilku szybkich pytaniach zostałem poinformowany, że moja wiza została przyznana i mogę planować podróż.

Rozmowa po angielsku

W moim przypadku była to aplikacja o wizę turystyczną do Stanów Zjednoczonych. Fachowo nazywa się ona wizą B1. Bardzo zdziwił mnie fakt, że Pani konsul nawet nie zaczęła rozmowy w języku polskim tylko od razu zaczęła zadawać pytania po angielsku. Z tego co wiem, nie mają oni problemu z przeprowadzeniem całej procedury w naszym języku. Nie mam zielonego pojęcia z czego to wynika, jednak jeśli ktoś nie czuje się na siłach by odpowiadać po angielsku to oczywiście można poprosić o zadawanie pytań w języku polskim. Przede mną w kolejce stało starsze małżeństwo, które chciało odwiedzić swoją córkę mieszkającą od lat w USA. Zauważyłem, że kiedy tylko podeszli do okienka to uśmiechnięty pracownik ambasady od razu radośnie przywitał ich mówiąc ‘Dzień dobry’. Czyli po polsku też można 🙂

Inne posty